sobota, 22 czerwca 2013


    Czy to sen, czy rzeczywistość ?


 Było piękne sobotnie, sierpniowe popołudnie. Wracałam alejką do domu. Słyszałam tylko szum drzew i śpiew ptaków. Na chwilę oderwałam się od rzeczywistości i pomyślałam jak bardzo ucieszyłyby mnie takie słowa komentatora :
.... przyjmuje Paulina Maj, Bełcik i ... atak z obiegu Klaudii Kurek. Polki zdobywają punkt ... Zagrywa Bednarek-Kasza, Włoszki przyjmują, atakuje Rossi i ... piękny blok polskiego zespołu, jakże świetna ta Klaudia ...
Z tych jakże pięknych rozmyślań wyrwał mnie dzwięk dzwonka od roweru. Musiałam „zejść na ziemię” i wrócić do codzienności.

W domu

Podeszłam do okna, popatrzyłam w dal, po chwili zbliżyłam się do szafy, wyjęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Wrzuciłam kilka rzeczy min: ochraniacze, ubrania, obuwie itp. Pomyślałam - To już jutro.... jutro wyjeżdżam do Częstochowy i z uśmiechem na twarzy położyłam się spać.
Obudził mnie budzik. Była godzina czwarta w nocy, a ja niestety musiałam już wstawać. Po odwiedzeniu toalety i uszykowaniu się wzięłam walizkę i poszłam na przystanek. Ku mojemu zdziwieniu o godzinie piątej w nocy w Poznaniu były korki, ledwo zdążyłam na zbiórkę. Właściwie to autokar już odjeżdżał i w ostatniej chwili do niego podbiegłam. Kierowca otworzył drzwi, a ja przez kolejne piętnaście minut przepraszałam wszystkich w około za moje spóźnienie. Byłam wściekła, ledwo co obóz się zaczął, a już coś zepsułam. Wsiadłam do autokaru - tak jak myślałam zostało ostatnie wolne miejsce. Usiadłam. Wyjęłam słuchawki z kieszeni, odblokowałam telefon i już chciałam zacząć słuchać muzyki, gdy usłyszałam :
- Zosia jestem.
- Klaudia – odpowiedziałam
- Ty też interesujesz się siatkówką?
- Ja ? Ja kocham siatkówkę - oznajmiłam
- A skąd wzięła się ta miłość ? - spytała
- Tata mnie „ zaraził ”. Od najmłodszych lat oglądałam z nim mecze reprezentacji. Lecz niestety na tym się skończyło, nie byliśmy na żadnym meczu na żywo. Nawet nie mogę trenować.
- Ja też nie trenuję, ale na mecze jeżdżę - stwierdziła
- Zazdroszczę.
- Nie ma czego.
- Jest, ja od najmłodszych lat marze o tym żeby trenować lub pojechać chociaż na jeden mecz.
- Zobaczysz, jeszcze spełnią się twoje marzenia - powiedziała
- Chciałabym Ci wierzyć.
- To uwierz - oznajmiła z uśmiechem na twarzy
- Wiara czyni cuda, więc ja wierzę, że się uda.
- Dobra, nie przeszkadzam, słuchaj sobie muzyki.
- Dzięki - podziękowałam

Włączyłam swoją ulubioną piosenkę i wpatrywałam się w widoki za oknem. Po chwili chwyciłam za swój notes i zaczęłam zapisywać swoje złote myśli.
Nudziłam się, a podróż dłużyła się i dłużyła. Uruchomiłam swojego tableta i rozpoczęłam granie. Dojechaliśmy na miejsce. Po zakwaterowaniu się, poszłam do pokoju i rozpakowałam się. Po chwili zeszłam na dół na zebranie organizacyjne. Zbytnio nie słuchałam tego co ma do powiedzenia pani,
„ chodziłam z głowa w chmurach”.
Klaudia Kurek .... Klaudia Kurek –powtórzyła pani
Wtedy się ocknęłam i podałam jej swoje zgłoszenie.
Kolejna wpadka – pomyślałam i potem już słuchałam co ciekawego ma nam do przekazania nasza opiekunka. Po skończonym zebraniu poszłam do łazienki, wzięłam zimny prysznic i zasnęłam zmęczona na łóżku. Rano obudziła mnie muzyka dochodząca z mojego telefonu. Nie był to budzik, lecz połączenie przychodzące od mojej mamy. Nie spoglądając zbytnio na wyświetlacz odebrałam telefon.
- Tak słucham – powiedziałam zaspanym jeszcze głosem
- Kaja, ty jeszcze śpisz ?
- A która jest godzina ? – zapytałam
- 8:25 – odpowiedziała
- O ja .... – powiedziałam zdenerwowanym głosem. Dopiero teraz do mnie dotarło, że jest już tak późno
- Wiesz co mamo, zadzwonię w przerwie poobiedniej i wtedy porozmawiamy, a teraz muszę lecieć na śniadanie. Dobrze ?
- Jasne. Pa – oznajmiła
- No, papatki – odpowiedziałam szybko się rozłączając i biegnąc do łazienki.
Po zejściu na stołówkę, okazało się, że nie jestem ostatnia i jest więcej osób które zaspały. Humor trochę mi się polepszył. Wróciłam do pokoju, aby się przebrać i zeszłam przed ośrodek. Po pewnym czasie zebrali się wszyscy i tak całą zwartą grupą poszliśmy na halę, gdzie odbyło się krótkie sprawdzenie naszych umiejętności. Następnie na tej podstawie podzielono nas na grupy kilkunastoosobowe.
Zaczęłam przyglądać się osobom z którymi w niej jestem. W pewnym momencie zauważyłam dziewczynę mającą 165 cm wzrostu. Figurę miała zgrabną. Na jej twarzy widać było zmartwienie i zniechęcenie tym, że musi tutaj być. Czarne włosy sięgały jej do ramion. Jasno-niebieska bluzka podkreślała jej ciemno-brązowe oczy. Wyglądała dosłownie tak samo jak ja.
To mój duch czy moje odbicie ? – pomyślałam ... przecież to nie może być moja siostra bliźniaczka!
Podeszłam do niej i lekko ją szturchnęłam. Odwróciła się i zaczęła mi się przyglądać z zaciekawieniem. Chciałam zacząć krzyczeć, ale nie mogłam z siebie wydusić żadnego dźwięku.
- Kiedy się urodziłaś ? – spytałam po chwili.
- 29 sierpnia 1997 roku – odpowiedziała, a ja z jeszcze większym znakiem zapytania spojrzałam na nią.
- Ja też! A gdzie ?
- W Poznaniu, ale przeprowadziliśmy się i teraz mieszkamy w Bełchatowie.
- Oh, Zawsze chciałam tam mieszkać
- A ja nie – odpowiedziała ze złością
- Dlaczego? Bełchatów to piękna stolica polskiej siatkówki, gdzie znajduję się mój ulubiony klub – oznajmiłam
- Ale ja mam dosyć siatkówki, nie lubię jej - powiedziała
- To dlaczego przyjechałaś na ten obóz ?
- Bo rodzice mi kazali ... zmuszają mnie do treningów i do tego, abym jeździła z mini na mecze. Oni robią wszystko żebym pokochała ten ich piękny sport, ale z każdą chwilą, ja go coraz bardziej nie nawiedzę! - krzyknęła
- Rozmawiałaś z nimi o tym ?
-Myślisz, że nie próbowałam? Prosiłam na kolanach, ale to i tak na nich nie działa. – nastąpiła niezręczna cisza, po czym zapytała :
- A twoi rodzice ? jacy są ?
- U mnie jest odwrotnie. To ja proszę ich, żebym mogła trenować, żebyśmy pojechali chociaż na jeden mecz... ale czuję się jakbym mówiła od ściany .... nic do nich nie trafia. Z kolei oni wysyłają mnie do Technikum Inżynierii Środowiska i Melioracji, a ja nie mam ochoty tam iść, wolałabym Liceum o profilu siatkarskim,no ale cóż.
- Technikum Inżynierii Środowiska i Melioracji ... – powtórzyła – zawszy chciałam tam iść.
- Choć poodbijamy sobie piłkę razem, co ty na to ?
- Z siostrą bliźniaczką, zawsze! – odpowiedziała z uśmiecham na ustach, na co ja również się ucieszyłam.


~Moje wieczorne przemyślenia~
Skoro jesteśmy bliźniaczkami, to nie wiadomo, kto jest naszymi prawdziwymi rodzicami i która z nas jest z domu dziecka?! ... a może obie jesteśmy ? ! ...


Po porannym treningu poszłam do pokoju, aby zaliczyć toaletę. Położyłam się na łóżku, po czym usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę – powiedziałam – A to ty.
- Tak, ta ja... wiesz co znamy się już trochę, a ja nawet nie wiem jak masz na imię.
- No tak, z tego wszystkiego zapomniałam Ci się przedstawić - Klaudia jestem.
- Monika.
- Wiesz co, długo myślałam nad tym o czym rozmawiałyśmy dziś rano i ... wpadłam na pomysł, że skoro ty spełniasz moje, a ja twoje marzenia, to czy nie zechciałabyś się zamienić ?
- Zamienić ? ale jak ? – spytała
- Tak, że ja pojechałabym zamiast ciebie do Bełchatowa, a ty zamiast mnie do Poznania. Zamieniłybyśmy się na ... miesiąc może i po tym czasie wróciłybyśmy z powrotem do swoich domów. I przy okazji spełniłybyśmy swoje marzenia. Umowa stoi ?
- Stoi .
- W takim razie mamy 9 dni na poznanie się bliżej i opowiedzenie sobie o swoich rodzicach.
Kolejne 7 dni wyglądało prawie tak samo:
8:30 – śniadanie
10:00 – 12:00 – trening
13:00 - obiad
13:30 – 15:00 – przerwa poobiednia
15:00 – 17:00 – drugi trening
18:30 – kolacja
20:00 – gry i zabawy na świeżym powietrzu
22:00 – 6:00 – cisza nocna

Nadszedł dzień wyjazdu. Niestety musiałam rozstać się z moją ze siostrą, a tak świetnie się dogadywałyśmy. Jak to się mówi „Piękne chwile szybko się kończą”. Mam nadzieję, że dowiedziałam się najważniejszych rzeczy o „moich” rodzicach i nie domyślą się, że coś jest nie tak. Wracam do Bełchatowa. Z jednej strony się cieszę, że spełnią się moje marzenia, ale z drugiej czuję strach i niepewność czy odnajdę się w nowej sytuacji. Podróż minęła szybko. Przez moje zamartwianie się, że coś nie wyjdzie nawet nie zauważyłam kiedy dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłam z autokaru i wzięłam swoją walizkę. Po chwili podeszła do mnie pewna osoba i zaczęła się cieszyć na mój widok:
- Monika ! Jak dobrze, że jesteś ! – powiedziała to jak przypuszczam moja przyszła mama przytulając mnie przy tym.
- Ja też się ciesze mamo! - mama spojrzała na mnie ze szczerym zdziwieniem
- Naprawdę ? Chyba zmienił Cię lekko ten wyjazd. Chodź wracamy do domu. – po czym wsiadłyśmy do auta i pojechałyśmy do domu.
Poszłam do „swojego pokoju”, rozpakowałam się, wzięłam prysznic i położyłam się spać.
Rano obudziłam się około godziny 9:00. Po odwiedzeniu porannej toalety zjadłam śniadanie i poszłam zwiedzać to piękne miasto jakim jest Bełchatów - pod pretekstem odwiedzenia przyjaciółki. Obejrzałam halę, kupiłam kilka drobiazgów po czym wróciłam głodna do domu. Zjadłam obiad, usadowiłam się wygodnie w fotelu i zaczęłam czytać książkę. Po południu miałam trochę czasu dla siebie. Wieczorem poszłam na trening. Wyszłam z domu trochę wcześniej aby zapoznać się a okolicą.
~ Na hali ~
Trener zaczął mnie chwalić i stwierdził, że rodzice muszą mnie częściej wysyłać na takie obozy, ponieważ wróciłam „odmieniona”.
Musiałam grać naprawdę dobrze, ponieważ trener stwierdził, że zagram w najbliższym, sobotnim meczu w wyjściowej szóstce. Był to dla mnie ogromny szok – mój pierwszy trening i już zagram w meczu. Po powrocie do domu od razu poinformowałam rodziców o zamiarach trenera.
Nadszedł dzień meczu. Trochę się denerwowałam wchodząc na boisko, ale po chwili pomyślałam :
- Będzie dobrze! –odetchnęłam z ulgą po czym stres „odszedł”. Mijał tydzień po tygodniu, a ja musiałam grać coraz lepiej skoro ktoś mnie „zauważył” i zaproponował abym zagrała w jego klubie w „Orlen Lidze”. Nie mogłam w to uwierzyć – moje marzenia spełniały się „od tak”. Zaczęłam grać w „Atomie Treflu Sopot” – podpisałam z nimi kontrakt na 2 lata. Bałam się, wychodząc na boisko w swoim pierwszym meczu, a teraz czułam strach i niepewność czy to na pewno odpowiednie miejsce dla mnie. Ten stres „zeżarł” mnie do środka. Pierwszy mecz w którym miałam zadebiutować przed trenerem reprezentacji juniorów i zepsułam, zepsułam wszystko. Po meczu poszłam wściekła do szatni. Mimo to trener dał mi szanse i powołał mnie do reprezentacji. Nie umiem opisać tego co wtedy czułam. To wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zauważyłam kiedy minął miesiąc. Przez jakiś czas zastanawiałam się czy zadzwonić do Moniki czy nie, nie chciałam wracać do starego i nudnego życia. Po za tym grałam w reprezentacji, co tak nagle miałam zniknąć? Po chwili się odważyłam.
- Halo? – spytała
- No hej! – odpowiedziałam
- Jak Ci minął ten miesiąc? spytałam
- A wiesz cudownie. W mojej nowej szkole mam wielu przyjaciół, nauczyciele również mnie polubili. Oceny mam dobre. Z rodzicami dogaduję się świetnie. A co najważniejsze nikt nie zmusza mnie do trenowania. A u Ciebie ? – odpowiedziała z uśmiechem na ustach.
- Ja ... Ja gram aktualnie w Reprezentacji Polski Juniorów. Również mam dużo przyjaciół, ale trochę ich zaniedbuję poprzez treningi...
- No niestety ... albo jedno albo drugie – odpowiedział. Nastąpiła niezręczna cisza po której Monika się odezwała:
- To co ? zostaje tak jak jest ? Nie zamieniamy się z powrotem?
- Pamiętaj – to będzie decyzja na cały życie. Albo teraz albo nigdy.
- Ale ja już podjęłam decyzje.
- Dobrze, ale pamiętaj chciałabym co jakiś czas przyjeżdżać do Poznania – stęskniłam się za swoimi prawdziwymi rodzicami.
- Ok, to będziemy się zamieniały co dwa miesiące na weekendy. Ok ?
- Jasne ! tyko, że ja teraz nie będę mogła w ten weekend ani następny bo będę w Spale i raczej trener mnie nie puści.
- No ok to po Mistrzostwach dopiero?
- Ok ! A skąd ty wiesz, że są Mistrzostwa ?
- A jakoś tak jak się zamieniłyśmy to zaczęłam się trochę siatką interesować, a po za tym po obozie ta miłość od tak nie mogła zniknąć.
- Aha, no to fajnie- odpowiedziałam w uśmiechem na ustach.
- No to co ? Zdzwonimy się jeszcze.
- Ok! Powodzenia na Mistrzostwach.
- Nie dziękuję, żeby nie zapeszać. Pa
- Pa – odpowiedziała

Na szczęście nie musiałam się ukrywać przed kamerami, ponieważ tata nie interesował się zbytnio siatkówką kobiet, a jakby co to Monika pilnowałaby żeby mnie nie zobaczył.
Na mistrzostwach doszłyśmy do finału, w którym grałyśmy z Włoszkami o złoto. Nie było łatwo – Włoszki to nie byle jaki przeciwnik, ale dałyśmy radę. Udało się – Polki Mistrzami Świata w Siatkówce Kobiet Juniorów. Swój sukces zawdzięczamy nie tylko sobie, ale naszemu trenerowi oraz sztabowi szkoleniowemu również. Wykonali kawał niezłej roboty...



Otworzyłam oczy. Byłam w jakiejś sali. Leżałam na łóżku i miałam podpiętą kroplówkę. Gdy zapytałam co się stało - okazało się, że szłam alejką i zasłabłam. Odnalazł mnie pewien chłopak i od razu zadzwonił po karetkę. Można powiedzieć, że dzięki niemu żyję. Jednak moje marzenia spełniły się tylko w snach, a na obóz wyjeżdżam dopiero za dwa miesiące. Kto wie co tam się wydarzy...






_________________________________________________

A wiec tak, pierwsze opowiadanie za nami. Mam nadzieję, że Wam sie podobało. Proszę o komentarze, to naprawdę motywuje do pisania, jak bd dość dużo komentarzy to niedługo dodam kolejne opowiadanie ;) 

niedziela, 19 maja 2013

A więc tak .... może krótko o tym co tutaj znajdziecie ... :D
będę dodawała posty - opowiadania o siatkówce
będą to krótkie opowiadanka, bo mam milion pomysłów, a nie pasuje mi aby złączyć to w całość, mam nadzieję, że Wam się tu spodoba i będziecie chętnie komentowali każdy post :D
                                                             Zapraszam :D